Tag «mała motoryka»

Dyniowy piasek księżycowy

 

DyniowyPiasekKsiezycowy1

Dzisiaj mamy niedzielę pod tytułem ‚Zabawy w domu, najchętniej pod kocem i z ciepłą herbatą.’ Generalnie mamy wewnętrzne psie i fuj na wychodzenie z domu, bo tak, bo czasem można się cały dzień polenić i chodzić w pidżamach.

Ale jako, że Psota uwielbia się bawić w piaskownicy (a zima tuż tuż, więc trzeba piaszczyste zabawy przenieść do domu), to postanowiliśmy dzisiaj zrobić jej domową piaskownicę o cudnym, cynamonowo – imbirowym zapachu! 😉…

Jesienne liście – rozcieranie plasteliny

 

JesienneLiscieRozcieraniePlasteliny1

Jako mały brzdąc chodziłam do wspaniałego przedszkola w Ustce przy ulicy Żeromskiego. Czas tam spędzony był tak wspaniały, że później, jeszcze przez kilka lat chodziłam odwiedzać moje ulubione panie przedszkolanki, które choć teraz pewnie mnie już nie pamiętają, ani nigdy tego nie przeczytają – chciałabym je serdecznie pozdrowić. 😉 Bo to właśnie tam zaszczepiła się we mnie miłość do prac plastycznych, które teraz wracają do mnie we wspomnieniach i teraz bawią tak samo, a nawet lepiej – bo z Aurelką. 😉

Co będzie nam potrzebne?

  • plastelina w jesiennych kolorach
  • wydrukowana kolorowanka – liście, owoce, jeże, co tylko kojarzy nam się z jesienią*

*polecam wydrukować na papierze technicznym, wtedy kartka nie będzie się rwała

Malowanie jabłkami i gruszkami

 

MalowanieJablkamiIGruszkami1

Pewnie gdybym chwilę wcześniej nie pokroiła Aurelce owoców i nie zjadłaby ich, prawdopodobnie do naszego malowania by nie doszło, bo ‚pędzelki’ zostałyby pożarte. Na szczęście to przewidziałam, a Psota (która jest ostatnio naprawdę psotna, bo bunt dwulatki to nie przelewki! ;p ) niekoniecznie miała ochotę na próbowanie owoców z farbą. ;p…

Dwie brudne (choć miały być czyste ;p) świnki

 

DwieBrudneSwinki1

Aurelka uwielbia zabawy z wodą – bez względu na to, czy są czyste, czy brudne, jeśli jest mokro – jest fajnie. Choć Psota niewiele mówi – naśladuje pięknie wszystkie zwierzęta. Najbardziej nas rozbraja, jak naśladuje świnkę, chrumkając złowieszczo (i owca! BEEEEEEEEE, jest boskie! <3 ). 😉

Pomyślałam więc, że jak dostanie do zabawy brudne świnki, to wyczyści je aż będą lśnić.. Och jak się myliłam, och ileż było sprzątania.. Ale ten śmiech gdy się taplały w błotku był wprost niesamowity! 😉…

Mamo, chodź do kuchni! – Jesienne ciasteczka

 

JesienneCiasteczka1

Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że najlepsze chwile dzieciństwa spędziłam w trzech miejscach. W morzu, gdy woda ‚normalnym’ ludziom wykręcała kości aż do kręgosłupa i strzykała tam gdzie on się kończy, a dla mnie była w sam raz. W lesie, zbierając jagody i pilnie obserwując jak rozróżniać jadalne, od tych, które można zjeść tylko raz. I przede wszystkim.. w kuchni. To tam działy się najpiękniejsze i najsmaczniejsze czary. Mama i Babcia nauczyły mnie wszystkiego, co o gotowaniu wiedzieć trzeba, za co jestem im przeogromnie wdzięczna (i Małż i Psota też ;p). Dlatego każdego dnia sadzam córcię obok siebie, podaje mi ziemniaki, marchewki i pietruszki, wącha mięsko i przyprawy, rozrzuca po całej kuchni mąkę z cukrem, a lodówkę smaruje masłem.. Ale tyle ile mamy przy tym śmiechu i stworzymy wspólnych wspomnień – nie zabierze nam nikt. I nie ważne jest to, że muszę robić dodatkowe sprzątanie jak uzna, że kluski wspaniale wyglądają na ścianie. Może też dzięki temu nie mamy z nią żadnych problemów z jedzeniem, nie wybrzydza na zupę porową a buraczkową mogłaby jeść codziennie – od samego początku dokładnie wie, co je! 😉…

Jeże i autka z kasztanów

 

JezeIAutkaZKasztanow1

Nie wiem gdzie w Krakowie można pójść i nazbierać kasztanów, bo na naszych wszystkich trasach spacerowych kasztany są wyzbierane co do jednego, znalezienie kilku graniczy z cudem, a na ostatnie liczydełko Tata musiał machać kijem by strącić prosto z drzewa. 😉 Na weekend pojechaliśmy do Dziadków, do Buska-Zdroju, a w niedzielę wybraliśmy się na spacer i lody do Parku Zdrojowego, a tam… Kasztanów tyle, że łomatko! Najwyraźniej kuracjusze zażywający słońca i kąpieli siarczkowych są już dawno za etapem robienia ludzików z kasztanów. 😉

Więc pomiędzy rozmowami i karmieniem wiewiórek zbieraliśmy kasztany, jak grzyby po deszczu. 😉…

Jesienne liczydło z kasztanów

 

JesienneLiczydloZKasztanow1

Podczytuję sobie o różnych metodach uczenia dzieci samogłosek, liter, liczb, dodawania i odejmowania od trzeciego miesiąca życia, szczerze mówiąc sama sobie nie wyobrażam sobie z takim malcem wprowadzania metod nauczania, tak już teraz, kiedy Psota ma prawie dwa latka, pomyśleliśmy, że czas poza nazywaniem wszystkiego, wprowadzić też liczenie. 😉

Otulone ciepłymi swetrami (sprawdziłyśmy przed wyjściem, że termometr za oknem wskazuje tylko dziesięć stopni, pokazałam Misi ile to paluszków na przykładzie moich i jej rąk ;)) wybrałyśmy się na spacer i nazbierałyśmy kasztanów.

Jesienny glutek – flubber

 

JesiennyGlutekFlubber1

Pamiętacie film z Robinem Williamsem ‚Flubber’? Albo początek każdego odcinka ‚Gęsiej skórki’? Jeśli tak, to koniecznie zróbcie z nami przemiłego w dotyku glutka! Zagraniczne blogi prześcigają się w wymyślaniu magicznych receptur, używając tylko jednego rodzaju kleju (piekielnie drogiego w Polsce swoją drogą), dodają różne świecidełka, sprawiają, że świecą w ciemności i inne cuda niewidy. 😉

My metodą prób i błędów zrobiliśmy własnego ślimaczka, w kolorze pomarańczowym, niezwykle jesiennym. Nie wiem kto się tym bawi najlepiej… Czy Aurelia… Małż czy Brat… (Zdecydowanie Szwagier! Zamówił już u nas całe wiadro glutka. – Tata) Najważniejsze, że wspaniale bawią się tym razem prześcigając w zrobionej długości lub robiąc słodkie ( i delikatne! ) plaśnięcia na skórze. 😉…

ZTS: Przeplatanka jesienna

 

JesiennaPrzeplatanka1

Wczoraj zrobiliśmy ( a w sumie to Tata zrobił, ale ja pięknie wyrównywałam krawędzie i byłam pilnym skrybą! 😛 ) Aurelce prostopadłe lusterka i z deski został nam niewielki kawałek, który postanowiliśmy wykorzystać jako ćwiczącą małe paluszki przeplatankę. Znalazłam w pasmanterii sznurówki w pięknych, jesiennych kolorach i zabraliśmy się do pracy (dobra, dobra.. znowu Tata. ;p).…

ZTS: Prostopadłe lustra

 

ProstopadleLusterka1

Wczoraj buszując po sklepie z ubraniami, Psota zamiast jak zwykle biegać pod wieszakami, bawić koszykami i przymierzać wszystkie buty jakie jej się spodobają (ciekaaaaawe po kim to ma. ;p) po prostu oszalała na punkcie małego lustra w którym można się przekonać, że właśnie te konkretne buty, muszą być nasze i koniec. Kładła się przed nim, świrowała, śmiała się, robiła minki i ustawiała różne przedmioty obserwując jak się odbijają.

Więc w maminej głowie od razu się pojawił pomysł lusterka prostopadłego – do obserwowania kształtów, ćwiczeń logopedycznych, wspaniałej i ciekawej zabawy.…