Weekend z dzieckiem w Małopolsce – Muzeum Górali i Zbójników

 

„Hej, kany sie podziały starodowne casy…?
Posły miyndzy góry i pomiyndzy lasy”

Majówka w tym roku nie dopisała. Szaro, buro, i tak deszczowo, że aż żal było tych zmarnowanych dni urlopowych.
Ale przyszedł ostatni weekend i nagle słońce nieśmiało wyglądać zza chmur a deszcz padał tylko w nocy. W końcu! Można
podróżować! 😉

Z okazji bliskiej przeprowadzki na drugi koniec kraju chcemy pozwiedzać jeszcze Małopolskę, póki tu jesteśmy, tym razem nasz
wycieczkowóz pomknął w stronę Rabki – Zdroju (która niestety zbyt uzdrowiskowa przynajmniej zimą nie jest) i nie, nie!
Nie poszliśmy do Rabkolandu (ale jeśli chcecie wybrać się do wesołego miasteczka oraz do tego muzeum
to dopytajcie o specjalną cenę na obie atrakcje ;)), ale do innego, absolutnie fantastycznego miejsca jakim jest Muzeum Górali i Zbójników.

Na ‚dzień dobry’ przywitał nas góralski śpiew uroczej Matyldy z którą Aurelka od razu znalazła wspólny język, więc zwiedzanie interaktywnego muzeum stało się jeszcze ciekawsze. A skoro o wejściu mowa.. 😉

Cennik:

  • bilet normalny – 12 zł
  • bilet ulgowy – 10 zł
  • bilet rodzinny 2+2 – 42 zł
  • bilet rodzinny 2+3 – 51 zł
  • bilet rodzinny 2+4 – 60 zł
  • wejście gratis – dzieci do 4 urodzin, opiekun osoby niepełnosprawnej

Na miejscu parking gratis. 😉 Niestety nie jest on zbyt duży (mieści może ze 2-3 auta) ale można skorzystać z dużego placu przy skrzyżowaniu ulic Orkana i Sądeckiej. – Tata

Wchodząc czuje się zapach góralskiej, drewnianej chaty, dostaje się mapę i zagadki do rozwiązania. Po drodze są gry z którymi można się zmierzyć na początku zwiedzania i na końcu by porównać swoją góralską wiedzę. W pokoju przeznaczonym dla dzieci można się poprzebierać w góralskie stroje, odpocząć i pobawić drewnianymi zabawkami. Jest wiele eksponatów (a jeśli jakieś macie, które Wam zbywają na stryszku to chętnie przyjmą i dadzą drugie życie) które można dotknąć ale są też takie, których nie wolno by przetrwały kolejne sto i więcej lat. Ciekawym rozwiązaniem są zielone i czerwone łapki, które mówią czym można się pobawić a czym nie.

Jest dzwonnica i dyby, a nawet więzienie dla zbójników! 😉

Z muzeum można zabrać wyjątkową pamiątkę namalowaną własnoręcznie na szkle lub drewnie (za dodatkową opłatą), lub kupić coś w maleńkim sklepiku.

Bardzo polecamy! My byśmy pewnie dłużej zostali w Rabce ale wygonił nas deszcz. 😉 – Mama

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *