Czy warto kupić Klocki GIGI?

 

Dostałam tajemniczego sms’a od mojego ulubionego kuriera, że dostarczy mi przesyłkę od Funiversity, byłam przekonana, że wymyślili jakieś nowe, świetne eksperymenty. Ale paczka przyszła duża! Zdziwiłam się, razem z Psotką rozpakowałyśmy i.. Klocki? Z kartonu? Ale jazda!

Klocki GIGI to klocki z kartonu, lekkiego (a jednocześnie wytrzymałego), przyjaznego dla środowiska i dzieci (tych śpiących też, bo są prawie bezgłośne ;)) – zupełnie nie toksyczne, bez lakieru, kolorów czy instrukcji. Do ich złożenia potrzeba tylko trochę czasu, nie potrzebujecie nawet kleju. GIGI to zaproszenie do krainy wyobraźni naszego dziecka (i rodzica!). Są niezwykłą przygodą dla małych inżynierów, służą rozwojowi wyobraźni przestrzennej, komunikacji (podaj cegłę mamusiu!) i dają nieograniczone możliwości.

Wszyscy rodzice wiedzą, że budowanie z klocków jest nieodłącznym elementem dzieciństwa, wspomaga ćwiczenie koordynacji oko – ręka, rozwija, stymuluje i ratuje każde deszczowe popołudnie od nudy. Jeśli boicie się bawić ze swoimi dziećmi Duplo, bo uważacie, że są za małe, to uwierzcie – te na pewno nie są. 😉 Są ogromne (więc przed zakupem przemyślcie, czy macie na nie miejsce ;)), ryzyko zadławienia się ‚małym’ elementem jest tutaj zwyczajnie niemożliwe.

Możecie razem z dzieckiem stworzyć co tylko chcecie – domek, kawiarnie, kwiaciarnię, samochód, samolot, ocean albo scenę muzyczną, statek kosmiczny albo batmana. Ogranicza Was tylko i wyłącznie Wasza wyobraźnia. Są świetne do zabawy na tarasie lub balkonie, w pokoju lub przedpokoju, nawet można zaszaleć i wziąć je na plac zabaw, pobawić się z innymi dziećmi. 😉

To też zabawka, po której dziecko może rysować, malować i naklejać naklejki.

Po złożeniu stu klocków stwierdziliśmy, że hoho ale ogrom klocków, tyle zbudujemy! Aż zaczęliśmy razem z Aurelką budować i wymyślać, okazało się, że wcale ich nie mamy za dużo, a jakbyśmy mieli jeszcze z dwieście albo trzysta to dopiero byłaby zabawa! 😉 Obawiam się więc, że to nie jest nasz ostatni zestaw.

Dzisiaj zbudowałyśmy księgarnie, w której Aurelka sprzedawała nam książki, gry planszowe i zabawki. Z klocków można łatwo zrobić półki na których postawiłyśmy ulubione książki, wyciągnęliśmy pieniądze z Monopoly i handlowałyśmy cały wieczór. 😉 – Mama

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *