Dziecięce eksperymenty – Magnetyczny flubber

 

dzieciece-eksperymenty-magnetyczny-flubber-1

Już jakiś czas temu pokazaliśmy Psocie jak można bawić się magnesami, bardzo jej się podobało i często chciała powtarzać tą zabawę. Potem zapomniała aż do dzisiaj. 😉 Połączyliśmy ulubione ostatnio eksperymentowanie z magnetyzmem. Co nam z tego powstało? 😉 Magnetyczny flubber!

Tutaj znajdziecie przepis na klasycznego gluta. 😉

UWAGA! To nie jest wpis dla kobiet w CIĄŻY. Podczas tych cudownych (?) dziewięciu miesięcy nie powinno się dotykać do boraksu.

Co będzie nam potrzebne?

  • 1 szklanka wody
  • 1 łyżeczka boraksu (czteroboran sodu), z lekką górką
  • 1/2 szklanki kleju uniwersalnego
  • miarki
  • 4 ml opiłków żelaza, czyli ok. ~30 g (chociaż jak dacie 6 ml to wydaje mi się, że efekt będzie jeszcze lepszy)
  • miska, widelec
  • magnesy neodymowe

Jak wykonać doświadczenie?

Odmierzamy wszystkie składniki. Do miski wlewamy klej, dodajemy pół szklanki wody i mieszamy, dodajemy opiłki.

W pozostałej wodzie rozpuszczamy boraks, mieszamy wszystko razem. Jeśli nie będzie chciało Wam się wymieszać, to użyjcie blendera (potem wystarczy go wyparzyć).

Gotowy glutek jest bardzo przyjemny w dotyku, można go zgniatać, ściskać, przelewać przez ręce, rozciągać a przede wszystkim – PRZYCIĄGAĆ!

Sprawdziliśmy kilka magnesów jakie mamy w domu, ale tylko neodymowe mocno przyciągały flubbera. Być może jakbyśmy zwiększyli ilość żelaza, to każdy by sobie poradził. 😉 – Mama

 

dzieciece-eksperymenty-magnetyczny-flubber-2

 

dzieciece-eksperymenty-magnetyczny-flubber-3

 

dzieciece-eksperymenty-magnetyczny-flubber-4

 

dzieciece-eksperymenty-magnetyczny-flubber-5

 

dzieciece-eksperymenty-magnetyczny-flubber-6

 

dzieciece-eksperymenty-magnetyczny-flubber-7

 

dzieciece-eksperymenty-magnetyczny-flubber-8

 

Bardzo fajny efekt daje też przyczepianie magnesów do ścianek przeźroczystego pojemnika z flubberem. 🙂 Popatrzcie tylko na filmik poniżej (czterokrotnie przyspieszony by wyraźnie zobaczyć jak opiłki się przemieszczają). – Tata

Komentarze 6

  • Bardzo podobają mi się wasze eksperymenty 🙂 ciekawe pomysły i wyjaśnienia co się dzieje i czemu 🙂 jako mama dociekliwego i żądnego wiedzy czterolatka, która ma nikłe pojęcie o chemii bardzo to doceniam 🙂
    Mam tylko jedną sugestię. Trudno wasze posty przypiąć na piteresta, wyświetla się tylko logo „mądrzy rodzice”. Reszty zdjęć, w tym głównego z tytułem, nie wczytuje, co bardzo utrudnia zachowanie ich na później 🙁

    • Skoro Twój syn tak bardzo interesuje się nauką, może dobrym pomysłem byłoby zabranie go do jednego z parków doświadczeń? Nie wiem gdzie mieszkacie ale w zasadzie każde duże miasto ma jakąś ich odmianę. 🙂

      Dziękujemy za zwrócenie uwagi, nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego że jest to zepsute. Naprawimy najszybciej jak to tylko możliwe. 🙂

      • My z Krakowa, a Ogród doświadczeń jest ulubionym miejscem synka 🙂 Wizytę we Wrocławskim Hydropolis wspomina cały czas i pyta kiedy tam wrócimy, ciągle też planujemy wyjazd do Centrum Kopernika. Ostatnio byliśmy na Nocy Naukowców i jesteśmy zachwyceni, Franek był jak ryba w wodzie 🙂 Jeśli nie znacie to gorąco polecamy!

        Przypinanie na Piterest nie działa z poziomu telefonu, ani w feedly ani w przeglądarce. Teraz sprawdziłam, że na komputarze działa.

        • Dzięki za informację, popracuję jeszcze nad tym Pinterestem. 🙂 Dobrze że chociaż na komputerze działa. 😛

          O Nocy Naukowców słyszeliśmy ale jakoś nigdy nie udało nam się na nią wybrać. Następną edycję już na pewno musimy zaliczyć! 🙂

  • Psota z całą pewnością będzie miała najlepszą w klasie ocenę z fizyki, chemii i plastyki 🙂
    Nie wiem jak obecnie wyglądają powyższe lekcje w podstawówce, ale za moich czasów prawie nie wykonywaliśmy doświadczeń. Teoria teorią, ale wiedza zostanie lepiej przyswojona, gdy poprzemy ją praktyką.

    Oboje spełnilibyście marzenia dzieciaków, gdybyście pracowali w szkole.
    Serdeczności.

    • Może tak, a może za jakiś czas stwierdzi że w sumie interesuje ją tylko pisanie wierszy. 🙂 Nigdy nie wiadomo co okaże się największą pasją dziecka.

      Za moich szkolnych czasów, pierwsze eksperymenty widzieliśmy dopiero w gimnazjum, a dopiero w liceum nauczyciele dysponowali odpowiednim zapleczem i zapałem. Dlatego fajne jest, że na własną rękę można w domu dziecku wiele zademonstrować. 🙂

      Nie jestem pewien czy bym dobrym był nauczycielem… chyba za bardzo ulegałbym pokusie drobnych złośliwości jak częste niezapowiedziane kartkówki. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *