Arbuzowa ciastolina

 

ArbuzowaCiastolina1

To nie jest pogoda dla białych ludzi, jak to mawia mój Teść. Do tego dziewiąty miesiąc ciąży nie ułatwia przebywania na zewnątrz. Więc chcąc – nie chcąc bawimy się w domu, choć z pozoru ‚piękna’ pogoda aż kusi żeby wyjść.. Jedynie gdzie jesteśmy w stanie funkcjonować to nad jeziorem (takie wodne ludki z nas, że Psota pierwsze moczenie nóg zaliczyła w Bagrach podczas Majówki. ;))
Dzisiaj zapraszamy Was na zabawę z ulubionym owocem Aurelki. 😉

Co będzie nam potrzebne na jeden kolor?

  • 1 szklanka pszennej mąki
  • 1 szklanka wody
  • 1/2 szklanki drobnej soli
  • 1 łyżka oleju
  • 1 łyżeczka creme of tartar
  • kilka kropel barwnika zielonego lub czerwonego
  • kilka kropel aromatu arbuzowego
  • czarne guziczki/koraliki
  • akcesoria do zabawy – u nas plastikowe rożki do lodów, gałkownice, nożyczki
  • + prawdziwy arbuz do jedzenia ;))

Jak się bawiliśmy?

Do garnka wsypałam mąkę, creme of tartar, sól, dolałam wodę i olej. Wkropiłam aromat arbuzowy i dodałam barwnik. Kolory robię jeden po drugim, bo wymagają dość intensywnego mieszania, więc jest zbyt duże ryzyko przypalenia.

Następnie z czerwonego koloru zrobiłam kulkę a zieloną rozwałkowałam i nałożyłam na czerwoną. Dokładnie owinęłam i docisnęłam, odłożyłam na talerz gotowego ‚arbuza’. 😉

Razem z Aurelką rozcięłyśmy go ( i odetchnęłam z ulgą, że się udało. ;p), robiłyśmy lody, wąchałyśmy, oczywiście Psota musiała spróbować czy na pewno nie są jadalne ;)), ugniatałyśmy, cięłyśmy nożyczkami. – Mama

 

ArbuzowaCiastolina2

 

ArbuzowaCiastolina3

 

ArbuzowaCiastolina4

 

ArbuzowaCiastolina5

Komentarze 4

  • Sukienka widzę też w temacie arbuza:D

    Pytanie z serii „z ciekawości”:) Psota czeka na brata czy siostrę?:)

    • Przepraszam za spóźnioną odpowiedź. Jakoś w tym końco-ciążowym okresie nam umknęło żeby odpisać. 🙂

      Czeka na siostrę. W sumie to wszyscy czekamy, czekamy i doczekać się nie możemy, bo Ala leniuch coś wyjść nie chce. 😉

  • Myślałam, że spóźniona odpowiedź była spowodowana rozdwupakowaniem;) Ale jak widać Ala postanowiła Was przetrzymać!
    Chociaż po tym co widziałam na fb, od czasu Waszego „spóźnionego” komentarza, już nie tak długo trzymała Was w napięciu;)

    Serdeczne gratulacje:))))
    Dużo radości dla Was wszystkich na pisanie nowego rozdziału Waszej Rodzinki:)

    A żeby tradycji stało się zadość-jeszcze pytania „z ciekawości”:) Ala sama się w końcu namyśliła czy jej pomogliście? Jak poród? Co robiła wtedy starsza siostra?
    Żeby nie było, że ta ciekawość jakaś chora…..Sama czekam na drugą córeczkę i się zastanawiam jak to wszystko będzie wyglądało…Zbieram więc dane statystyczne, żeby z rachunku prawdopodobieństwa coś wywnioskować;)))

    • Hej! Tak, trochę nas jeszcze przetrzymała, a te ostatnie dni jak widać na blogu spędziliśmy na wycieczkach w okolicy Krakowa. 😉

      Ostatecznie wywołała ją podróż przez dziurawą Nową Hutę. ;P Poród przez cc (i choć po pierwszym naturalnym porodzie doradzałam wszystkim koleżankom taki sposób rodzenia, tak teraz muszę przyznać, że doszłam do siebie ekspresowo, po 48 godzinach wyszłam ze szpitala a dziś, po tygodniu – śmigam prawie jak sarenka. ;p)

      Psotnica w tym czasie bawiła się w domu z Dziadkami, odwiedziła nas w szpitalu i szczerze mówiąc, podeszła do tego strasznie na luzie, na zasadzie ‚o dzidzia, spoko.’ Także odpukać, żadnych akcji zazdrości, wszystko nam podaje, pomaga, spogląda na siostrzyczkę, ale nie są na etapie przytulania i buziaków. ;P

      Trzymamy kciuki za szybki i możliwie najmniej bolesny poród! Daj znać po. 😉 I co do reakcji rodzeństwa – pamiętaj, że z dziecka wyjmiesz tyle ile w niego włożyłaś. 😉 Jeśli jest pełne Waszej miłości, to wszystko będzie super!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *