Tory samogłoskowe

 

TorySamogloskowe1

Do naszej rodzinki dołączyła nowa drukarka, na całe szczęście! Bo mózg mi się lasował od pędzących jak auta po autostradzie pomysłów na nowe zabawy, a skoro już o samochodach..
To zapraszamy na tory samogłoskowe! Pomogą dziecku nie tylko poznać literkę z wyglądu ale też będą kroczkiem w kierunku przyszłego pisania, pozwolą na naukę kształtu samogłoski a przy okazji są świetną zabawą, zarówno dla chłopców jak i dla dziewczynek. 😉
Takie tory możecie zabrać nawet do restauracji czy lekarza – jeden resorak i kilka kartek w torebce zajmie mało miejsca, a zabawa podczas często długiego (a już na pewno zbyt długiego dla dziecka) czekania sprawi, że czas minie jak szalony. 😉

Co będzie nam potrzebne?

Jak się bawiliśmy?

Najpierw pokazaliśmy Psocie każdą kartę, odczytała samogłoskę i już przebierała nóżkami by po nich pojeździć. Wzięła więc resoraki i bruuuum! W zależności od tego po której literce jeździła próbowaliśmy intonować dźwięki samogłosek, głośno piszcząc na zakrętach. ;p – Mama

 

TorySamogloskowe2

 

TorySamogloskowe3

 

TorySamogloskowe4

 

Źródła
  • https://pixabay.com/pl/samoch%C3%B3d-czerwony-kabriolet-158548/
  • https://pixabay.com/pl/samoch%C3%B3d-%C5%BC%C3%B3%C5%82ty-sportowych-pojazdu-30990/
  • https://pixabay.com/pl/van-camper-vw-volkswagen-samoch%C3%B3d-297323/
  • https://pixabay.com/pl/samoch%C3%B3d-ci%C4%99%C5%BCarowy-transportu-146319/
  • https://pixabay.com/pl/ci%C4%85gniki-pojazdu-maszyny-silnik-310820/
  • https://pixabay.com/pl/volkswagen-samoch%C3%B3d-autobusem-158463/

Komentarze 5

  • Witam. Czy wprowadzacie Aurelce litery drukowane? Sama zaczęłam z drukowanymi (Syn 2,5 roku) ponieważ mamy taki alfabet na magnesy i zaczęliśmy się nim bawić. Jednakże, byłam dzisiaj na wykładzie o nauczaniu języka polskiego w przedszkolu Montessori i tam uczy się liter pisanych, nie drukowanych dużych liter.
    Póżniej może być niełatwo przestawić się na pisane, bo po prostu drukowane są łatwiejsze.
    Co o tym sądzicie?

    • Hej! 😉 Osobiście uważam, że nasze dwulatki mają jeszcze czas na poznanie liter pisanych. Wszędzie gdzie się nie rozejrzą widzą litery drukowane – w nazwach sklepów, na bilbordach, autobusach czy dworcu/poczcie. My chcieliśmy by Psota najpierw poznała litery jako znaki. Moim zdaniem litera duża pisana nie różni się wiele od drukowanej. Co innego jest z małymi literkami – tych faktycznie będzie się trzeba nauczyć, wtedy będziemy chcieli wykorzystać szorstkie litery Montessori (będą na blogu za jakiś czas, teraz nie chcemy jej mieszać jeszcze ;)). Pozdrawiam!

  • Hej!
    Rozumiem… Też uważam podobnie… TYlko właśnie te warsztaty namieszały mi trochę…
    Drukowane jak najbardziej, ale właśnie nie wielkie, tylko małe drukowane. Jednak A różni się znacząco od a…
    Takie moje przemyślenia…
    Dzisiaj natknęłam się na czytanie globalne. Fajne materiały w linku poniżej.
    Znacie? Co o tym sądzicie? BO wiem, że Montessori to metoda ‚nie’ globalna…
    http://www.wydawnictwo-pentliczek.pl/Czytanie-globalne.html
    http://www.e-pentliczek.pl/component/virtuemart/ksiazki-i-materialy-edukacyjne

    Pozdrawiam Was wiosennie!

    • Wiesz co, ja bym chyba zupełnie pominęła te małe, drukowane litery i jak dziecko dobrze wejdzie w świat dużych drukowanych to wtedy przejdziemy płynnie do pisanych małych i dużych. 😉 Czytanie globalne to dla mnie nic innego jak zwykłe uczenie się na pamięć symboli z których złożone jest słowo i dla mnie z czytaniem jako takim ma niewiele wspólnego. 😉 Wolę stare, sprawdzone czytanie po literce/sylabami aż całymi wyrazami. 😉

  • Dzięki za odpowiedź.
    Właśnie to czytanie globalne nie za bardzo do mnie przemawia… Aczkolwiek warto poznać opinie innych Rodziców.
    W tym tyg dopytam jak do tego tematu podchodzi nasze przyszłe przedszkole.

    Pozdrawiam,
    Kamila

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *