Mamo, chodź do kuchni! – Jesienne ciasteczka

 

JesienneCiasteczka1

Mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że najlepsze chwile dzieciństwa spędziłam w trzech miejscach. W morzu, gdy woda ‚normalnym’ ludziom wykręcała kości aż do kręgosłupa i strzykała tam gdzie on się kończy, a dla mnie była w sam raz. W lesie, zbierając jagody i pilnie obserwując jak rozróżniać jadalne, od tych, które można zjeść tylko raz. I przede wszystkim.. w kuchni. To tam działy się najpiękniejsze i najsmaczniejsze czary. Mama i Babcia nauczyły mnie wszystkiego, co o gotowaniu wiedzieć trzeba, za co jestem im przeogromnie wdzięczna (i Małż i Psota też ;p). Dlatego każdego dnia sadzam córcię obok siebie, podaje mi ziemniaki, marchewki i pietruszki, wącha mięsko i przyprawy, rozrzuca po całej kuchni mąkę z cukrem, a lodówkę smaruje masłem.. Ale tyle ile mamy przy tym śmiechu i stworzymy wspólnych wspomnień – nie zabierze nam nikt. I nie ważne jest to, że muszę robić dodatkowe sprzątanie jak uzna, że kluski wspaniale wyglądają na ścianie. Może też dzięki temu nie mamy z nią żadnych problemów z jedzeniem, nie wybrzydza na zupę porową a buraczkową mogłaby jeść codziennie – od samego początku dokładnie wie, co je! 😉

Nie jesteśmy rodzicami ‚bezglutenowymi, bezcukrowymi, bezjajkowymi, bezsensownymi nawet jak nie ma żadnych alergii’, dlatego też: tak, te ciastka są na mące pszennej i tak, mają w sobie olaboga cukier. 😉

Co będzie nam potrzebne na ok. 75 ciasteczek?

  • 1 szklanka mąki
  • 4 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1/2 kostki prawdziwego masła
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 1 wiejskie jajko
  • odrobina mąki do podsypywania
  • foremki w kształcie jesiennych liści, jeży, kasztanów
  • kawałek folii spożywczej
  • arkusz papieru do pieczenia

Przygotowanie:

Odmierzamy wszystkie składniki i kładziemy na stolnicy. Pozwalamy dziecku wszystko wysypać na sam środek, robimy mini wulkan, wbijamy jajko (i myjemy rączki! ;)), dodajemy masło i starsze dzieci – mogą ostrożnie siekać samodzielnie, ja jednak zrobiłam to szybciutko sama cały czas opowiadając Aurelce co właśnie się dzieje z ciastem.

Razem zagniatamy, owijamy folią i wkładamy do lodówki na pół godziny.

Następnie wspólnie wałkujemy na grubość około 2 mm, na blaszce rozkładamy papier do pieczenia a piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni, grzanie góra dół i..

… wycinamy! 😉

Psotka oszalała na punkcie wycinania, najchętniej wycinała jeże i liście klonu, podsypywała mąką i ten sam kawałek wałkowałyśmy milion razy. 😉 Ugniatała ciasto, wąchała je, a jak ją na chwilę spuściłam z oka – to oczywiście spróbowała surowego ciasta. ;p

Ciasteczka pieczemy przez dwanaście minut, aż zrobią się złote.

Wychodzą mało słodkie, miękkie, długo zachowują świeżość – są świetną, niebrudzącą przekąską na spacerze i placu zabaw. 😉 – Mama

 

JesienneCiasteczka2

 

 

JesienneCiasteczka3

 

 

JesienneCiasteczka4

 

 

JesienneCiasteczka5

 

 

JesienneCiasteczka6

 

 

JesienneCiasteczka7

 

 

JesienneCiasteczka8

 

 

JesienneCiasteczka9

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *